- Tak idealnie! Najpierw jakiś psychol mnie goni po ulicach, teraz zagubiona w małej kamiennicy.- aż prawie krzyknęła.
Usłyszała otwieranie się drzwi. Myślała, że właściciel ma dobre zamiary, niestety ku jej zdziwieniu, niestety nie.
-Dziewczyno, wracaj do domu a nie mi tu nocną ciszę zakłócasz.
Nie miała siły nic odpowiedzieć, ze światła drzwi tego pana podążała do wyjścia. Zamierzała skierować się ku swojemu mieszkaniu. Znowu ta sama uliczka. Musiała nią wrócić, jak miała inaczej? Na przeciwko 'wejścia' do tej ulicy stał chłopak. Nie dałaby mu 20, ale nie dałaby mu 15. Próbując się przez niego 'przebić' przyśpieszyła krok. Chłopak ją trochę odepchnął. Ona zatopiła się w jego oczach. Tych pięknych, piwnych oczach. Miała identyczne.
-I następnym razem mnie nie wymijaj, trzymaj to twoje. -powiedział i wręczył jej telefon. Jej IPhone.
-Chwila... skąd go masz?- zapytała go ze zdziwieniem.
-Następnym razem słuchaj-zaśmiał się arogancko.
Zmienił kierunek drogi i zmierzał ku nowo wybudowanego bloku. Nowoczesnego. Czyli był bogaty... Gdy już ujrzała swoją starą, dobrą kamiennicę. Jacyś nastolatkowie jak zawsze siedzieli na schodach, palili szlugi, trawkę i pili wódkę. Ale to jest tylko system wychowania dzieci w XXI wieku. Weszła na drobne schodki drugim bokiem. Powoli zamknęła drzwi, dzięki którym wchodzimy na korytarz i popędziła do domu. W torebce, jak zawsze miała bałagan, jakieś szminki, tusze i kto wie jeszcze. Wreszcie wyciągnęła klucze. Niestety to było wielkie kółko z kluczami do piwnicy, do dolnego zamka, górnego, schowka, szafki. itp. Naszukała się trochę prawidłowego klucza ale jej się udało. Weszła do małego, przytulnego mieszkanka, rozebrała się. Jej stary, brązowy sweter - po dziadku wylądował na krześle, a czapka na podłodze. Pod łóżkiem była jej pidżama. Postanowiła, że im szybciej się przebierze - tym szybciej położy się do łóżka i zapomni o dzisiejszej sytuacji...